Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 lipca 2008

Światowy Dzień Mnie

Dzisiaj podobno obchodzony jest Światowy Dzień Ludności. Bez przymiotnika ta ludność. Nie napisali nic, że na przykład ta oto ludność, żeby obchodzić święto musi być zdziczała, albo tylko z metropolii, albo z obszarów pokrytych wieczną zmarzliną, albo o średniej rocznej temperaturze powyżej 45 stopni Celsjusza. Wychodzi więc na to, że dzisiaj jest święto każdego. Wszystkich. A jak wiadomo po doświadczeniach z systemem słusznie minionym, jak coś jest wszystkich, to jest nikogo. Ogłaszam zatem, że dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Nikogo. A ponieważ czasami nie tylko czuję się jak nikt, ale nawet nic, to czekam na życzenia i prezenty.

wtorek, 8 lipca 2008

Warszafka

Być może tylko ja jestem przewrażliwiony, ale strasznie mnie denerwują dziennikarze i prezenterzy z Warszawy. Bardzo często im się zdarza, że podając wiadomości czy prognozę pogody, podają ją jakby tylko dla mieszkańców Warszawy.
Na przykład: front zimnego powietrza przejdzie znad dzielnic zachodnich do nas !!!
Pytam się więc, czy słuchaczami i widzami są tylko mieszkańcy Warszawy? Nie.
To może jest ich najwięcej i po prostu łajzy zwracają się do największej grupy? Nie sądzę.
A może chodzi o to, że po prostu warszawka to warszawka, uważają, że są najważniejsi na świecie? Taki mendowaty warszawocentryzm!
Otóż chcę Wam, Warszawiacy przypomnieć, że połowa z Was nie jest ze stolicy, tylko zamieszkała w tym mieście! Zapomniał wół, jak cięlęciem był? No to przypominam!

sobota, 5 lipca 2008

Hipertermofil i mafia

Zaczynam wierzyć, że zamieniam się w jakiegoś hipertermofila. Spokojnie, to żadne zboczenie. Wikipedia podaje: Hipertermofile - ekstremalne termofile, których optimum wzrostu występuje w środowiskach o temperaturze przekraczającej 80 stopni Celsjusza. Większość hipertermofili należy do Archea, i jest ścisłymi beztlenowcami. Mikroorganizmy te występują na przykład w okolicach podmorskich kominów hydrotermalnych. Media podają, że wczoraj było cieplej niż na przykład w Grecji. No bez komentarza. Zapowiadają ochłodzenie. Aż tu jakiś meteorolog, łajza jedna, wieszczy sobie beztrosko, że to początek lata i prawdziwe upały dopiero będą, jeszcze większe. Ja naprawdę jestem w stanie wysupłać te parę groszy, wynająć paru chłopaków, żeby temu meteorologowi wybili… te głupie pomysły! Co on mnie tak straszy?! Czy on mnie nie lubi czy co?!

środa, 2 lipca 2008

Takie sobie bla bla

Nigdy nie zgadzałem się z twierdzeniem, że Unia Europejska to taki demokratyczny odpowiednik socjalizmu. Jednak gdy czytam, że na przykład w Brukseli nomen omen radni wprowadzili licencje dla ulicznych muzyków, to przypominają mi się opowieści, jak to polskie władze komunistyczne też wprowadziły licencje, ale dla muzyków grających wszędzie, nie tylko na ulicy. Nie było to ani przyjemne ani śmieszne.

Coś dla facetów. Wiecie, że najnowszy numer magazynu „Playboy” reklamuje z okładki Elizabeth Duda? Więcej nie napiszę, bo podobno o gustach się nie dyskutuje…

Teraz dla pań. Podobno istnieją takie suszarki i te inne dziwne urządzenia, które uwalniają strumienie ujemnych jonów, które osiadają na włosach, zazwyczaj naładowanych dodatnio. Ładunki przyciągają się i neutralizują, włosy tracą wtedy właściwości elektrostatyczne i w efekcie stają się gładsze i bardziej lśniące. Gdybym uważał na lekcjach fizyki i chemii, to pewnie wiedziałbym czy to prawda czy wciskają kit. Co za czasy! Żeby mieć dobrze wyglądające włosy, trzeba mieć maturę! Nie, oczywiście, że to żart, przecież suszarka działa sama. Prawda, blondynki i blondyni?

piątek, 20 czerwca 2008

Xperyment

Zespół Badawczy „Golec & Golec” informuje, że rozpoczął xperyment socjologiczno – psychologiczny pod nazwą „Od nendzy do piniendzy” (hasło czyjeś i stare, ale żywotne). Experyment ma charakter tajny, więc nie może zostać dziś opisany. Wyniki podamy za miesiąc, dwa albo i trzy. Jak dobrze pójdzie. Na razie więc możecie się głowić o co chodzi. A i tak nie zgadniecie. Bądźcie cierpliwi, opiszemy wszystko dokładnie.
Zespół Badawczy „Golec & Golec”

Okruchy


W TV widziałem protestującego z zasłoniętą twarzą stoczniowca czy innego kolejarza. Moda jakaś? Tak sobie myślę, że ci, którzy protestują z zasłoniętymi twarzami, powinni być traktowani jak stadionowi chuligani. Zasłonił = chce się ukryć, bo złamał prawo lub ma taki zamiar. I koniec.

Niechże ten Wałęsa się przyzna, jeśli podpisał zobowiązanie do współpracy ze służbą bezpieczeństwa, albo niech ci historycy – felietoniści go przeproszą. Zastanawiam się w czym rzecz, czy bardziej tu z obu stron polityka się kłania czy po prostu psychologia: Nie przyznam się, bo stracę dobre imię; oszkalujemy go, bo go nie lubimy my i nasi polityczni przyjaciele. Nie wiem co o tej spawie sądzić.

Dzieciaki jakby głośniejsze, pełno pijanej i naćpanej młodzieży na ulicach, znajomi z pracy nagle znikają. Znaczy się chyba zaczęły się wakacje. Od wielu lat umyka mi początek wielkiej laby. No bo ja jej nie mam…

piątek, 13 czerwca 2008

Krótko

Jak napiszę, że ten karny był sprawiedliwie podyktowany z powodu gola zdobytego przez Rogera ze spalinowego, to skopiecie mi tyłek. A tak, jak to Polacy, mamy na kogo zrzucić winę – sędzia (…). Zapomnijmy o naszych na mistrzostwach i oglądajmy lepszych od nas.
Oszołom Palikot Janusz gada jakieś bzdury na oszołoma Rydzyka Tadeusza
a inne oszołomy go bronią składając pozwy do sądu. Naprawdę żyjemy w takim kraju? Może to jakieś żarty albo przyśniło mi się? Fakt faktem ,jak to mówią, jest ciekawie, nikt nie zaprzeczy.
Znowu czeka mnie spotkanie z najlepszymi kolejami na świecie, czyli jazda PKP. Brud, smród, zdewastowane wagony – to wina pasażerów, spóźnione pociągi – maszynista nie ma szwajcarskiego zegarka, nieuprzejmy konduktor – mało mu płacą, agresywni pasażerowie – mieli ciężkie dzieciństwo. Wszystko ma swoją przyczynę. Oczywiście nic nie jest moją winą i nic ode mnie nie zależy. Taka karma – polaczkowatość.

piątek, 6 czerwca 2008

Nasza klasa

Na pewnym bardzo znanym portalu społecznościowym (kto powiedział „Nasza – klasa”? Przyznać się! No i masz rację!) koleżanka zaproponowała spotkanie po 15 latach od ukończenia liceum. Odzew mizerny… Teraz widać jakie naprawdę relacje panowały między nami. Cóż, tylko można zazdrościć klasom, które wiele, wiele lat po maturze na przykład spotykają się i dobrze się bawią. Jednak muszę się do czegoś przyznać. Taki stan rzeczy to między innymi moje wina. Otóż nie byłem nawet na swojej studniówce! Ale fajnie, co? A jakie mam wspomnienia! Uprzedzając reakcje, z którymi spotykam się od lat: naprawdę nie byłem na własnej studniówce. Jakoś ani ona ani nawet matura nie były i nie są dla mnie bardzo ważnymi zdarzeniami. Nie wpłynęły na mnie znacząco, nie kształtowały mnie i nie były wstępem do dorosłości. Późno chyba dojrzewałem, ha ha!

środa, 4 czerwca 2008

Smutno


Krótko o dwóch osobach. W poniedziałek zmarł Bo Diddley, legenda gitary, nie tylko bluesowej. Dzisiaj odeszła Agata Mróz, nasza siatkarka. Tyle.

We wszystkich wymyślonych do tej pory mediach istnieje praktycznie jeden temat, zdominował pozostałe i nie odpuszcza. Piłka nożna. Mistrzostwa Europy zaczynają się w tym tygodniu, ale już od miesięcy wiele reklam opiera się na tym temacie. W internecie pojawiło się wiele stron na temat mistrzostw, mniej lub bardziej udanych, mniej lub bardziej profesjonalnych. Każdy chce zarobić na tej imprezie. Od miesięcy trwa walka, niezakończona, o zdobycie upragnionych biletów, których jak zwykle naszym akurat kibicom, przyznano za mało. Okazało się, że wiele firm, nie tylko sponsorów mistrzostw czy reprezentacji, ma bilety i rozdaje w konkursach. Może tam się podziała duża część wejściówek? A i pewnie u konika da się kupić jeszcze przed meczem za horrendalną cenę, tak jak było w Niemczech. Dobrze, że w końcu te zawody się zaczynają, skończą się, jak zwykle nic nie wygramy a i temat będzie mniej nośny i zniknie w końcu z mediów.
Tyle, że spokoju nie zaznamy – zacznie się olimpiada...


poniedziałek, 2 czerwca 2008

Dzień Starszego Dziecka

Uff.. Wreszcie skończył się trzydniowy Dzień Dziecka. A trwał co najmniej od piątku. Z tej okazji można było poczytać i pooglądać wszystko, co dotyczyło dzieciaków na każdy temat z nimi związany: a jakie fajne, a jakie niefajne, na co chorują, jakie są silne, czym się interesują, dlaczego się niczym nie interesują, jakich wyrodnych mają rodziców, jak to rodzice ich kochają itd.
Znalazłem również wyniki badań dotyczące młodzieży. W skrócie młodzież jest pewna siebie, dowcipna, wyluzowana, zdrowa, wysportowana i leniwa. No to się ucieszyłem. Znaczy się, należę jeszcze do młodzieży! Jedna cecha nie pasuje, ale tylko jedna. Nie jestem wysportowany. Trudno; reszta pasuje jak ulał! W zamierzchłych czasach socjalizmu (choć wydaje mi się czasami, że ten ustrój nie minął…) młodzieżą było się do 37 roku życia. Też mi jeszcze trochę zostało! I humor mi się poprawił. Na krótko, bo starsza młodzież, jak ja, tak ma.

wtorek, 27 maja 2008

Strajk nauczycieli

Nauczyciele strajkują a ja dzięki nim mogę wylać całą moją żółć właśnie na nich. Przypadek, choć nie do końca.
Żeby było jasne - nie odmawiam nikomu prawa do strajku. Mierzi mnie jednak dwulicowość nauczycieli, którzy z jednej strony powołują się na misję, wyjątkowość zawodu, konieczność posiadania powołania, przypisują sobie jakieś wyjątkowe kwalifikacje intelektualne i moralne. Z drugiej strony agresywnie żądają podwyżek, zostawiają dzieci i młodzież samym sobie. Na dodatek obrażają ciężko pracujących, mówiąc, tu cytat „taki po zawodówce czy technikum zarania o wiele lepiej od nas”. Co to znaczy „taki”? Jeszcze ten ton głosu... Poczucie wyższości niczym nieuzasadnione.
Kolejną sprawą jest nie tylko jakość ich pracy, ale również czas jej wykonywania. Sam znam nauczycieli od lat mówiących kolejnym rocznikom te same teksty, nie wprowadzających nowych zagadnień, na dodatek nie rozumiejących współczesnego świata. I co on może przekazać młodzieży, skoro ma wiedzę na poziomie 1984 roku? Dokształcanie się i podnoszenie kwalifikacji to w części przypadków fikcja zarówno po stronie uczelni jak i studentów – płacisz i dostajesz papier. O kwalifikacjach nikt nie pamięta... I co ważne, otrzymują dofinansowanie do studiów. W innych zawodach nawet nie ma po co pytać czy jest taka możliwość.
Mówią, że pracują na etacie i zarabiają 1.800 zł na rękę. Mało który nauczyciel pracuje na jednym etacie, mają możliwości (inne zawody nie, bo musieliby w nich pracować po 24 godziny na dobę), żeby pracować na dwóch etatach i robią to. A i tak zajmuje im to mniej czasu niż gdyby pracowali gdzie indziej. Jeszcze w domu udzielają korepetycji, łamiąc normy, bo swoim uczniom, jak i prawo, bo nielegalnie i nie płacąc podatków.
Nauczyciele nie biorą również pod uwagę, że ich zarobki są wyższe niż innych grup zawodowych zatrudnionych w samorządach. Niech zapytają koleżanki i kolegów urzędników o ich zarobki. Myślę, że nie tylko nauczyciele by się zdziwili. Moim zdaniem, budżetówka nie jest miejscem gdzie można zarabiać duże pieniądze. Trzeba się z tym pogodzić i już.
Żądania utrzymania przywilejów emerytalnych i karty nauczyciela w ogóle są absurdalne. Niby dlaczego Twój zawód, drogi nauczycielu, jest cięższy od innych i zasługuje na przechodzenie na wcześniejszą emeryturę? A zdajesz sobie sprawę kto za nią zapłaci? Otóż ten pogardzany przez Ciebie „po zawodówce” robol, bo i Ty i ja jesteśmy tylko pasożytami. Nie wyrabiamy a przejadamy PKB...
A na koniec chciałem pozdrowić wszystkich tych nauczycieli, którzy poświęcają swoje życie prywatne za nieduże pieniądze na rzecz dzieci i młodzieży, którzy siedzą w szkole do samego wieczora, którzy za prywatne pieniądze kupują coś do szkoły czy przedszkola i nie pytają czy ktoś odda. Dla nich podwyżki nawet 100%.

poniedziałek, 26 maja 2008

Święta, prezenty

Z okazji Dnia Matki wszystkim mamom życzę lepszych dzieci ha ha ha!
A propos świąt, urodzin itp. To jest mój odwieczny problem: prezenty. Znam ludzi, których chcę obdarować, wiem czym się interesują, wiem z jakiego prezentu nie będą zadowoleni. I nie wiem co im kupić. To czego nie mają, a chcieliby mieć, jest najczęściej nie na moją kieszeń. W szkole namawiano nas zawsze do własnoręcznego robienia prezentów. Z pewnością mają one niezwykłą wartość, dawane od serca. Moje rękodzieła wyzwalały w ludziach następujące reakcje: strach, zdziwienie, zażenowanie, pytanie co to jest i czy mi nie zaszkodzi. Podejrzewam, że po moim wyjściu odprawiano egzorcyzmy i palono prezent tak szybko, jak się dało. Chęci zawsze miałem szczere, ale wykonanie… Nie moja wina, że nie mam talentów manualnych. Niedługo urodziny będzie obchodzić moja siostra. Oczywiście intensywnie zastanawiam się co jej kupić. W sms-ie zaproponowałem jej do wyboru: spinki do włosów, zestaw lewatywa 2000, rurę do samodzielnego montażu, książkę telefoniczną, kurzą chatę, kozi ser, psi żywot, coś takiego z takim czymś bez takiego czegoś.
Dlaczego ona nie odpisuje?

piątek, 23 maja 2008

Każdy jakieś hobby ma

Jak mówił tekst piosenki dla dzieci.
Otóż w bieżącym roku mija 60 lat od wynalezienia Scrabble! Fascynująca, pożeracz czasu, dostarczycielka niesamowitych emocji (chyba przesadziłem), edukacyjna gra popularna na całym świecie. W Polsce istnieje nawet Polska Federacja Scrabble, rozgrywane są zawody, mistrzostwa Polski. Sam jestem jej fanem i zachęcam do jej kupowania – szczególnie w prezencie dla dzieci i grania – wszystkich, niezależnie od wieku.
Pozdrawiamy miłośników Scrabble!

Gdyby nie wujek, to nie wiedziałbym ile bunkrowcy robią dobrego dla zachowania, specyficznych bądź co bądź, ale jednak pamiątek historii. Bunkrowcy, czyli maniacy ganiający po bunkrach i oglądający obazgrane sprayem ściany i patrzący na metalowe części bunkrów, których nie ma, bo już dawno zostały ukradzione przez złomiarzy. Ci prawdziwi nie tylko interesują się historią, ale i opiekują się tym co pozostało po tych budowlach. Godne podziwu.
Pozdrawiamy bunkrowców a w szczególności wujka Lolka!

Nie zdawałem sobie sprawy, że można pisać blog o… budowie domu! Dach nad głową to ważna życiowa sprawa, więc dlaczego nie. Dom zaspokaja podstawowe potrzeby: bezpieczeństwa, azylu, pomaga tworzyć tzw. domowe ognisko. I tym podobne banały. Każdy chce mieć dom, ale ile z budową siedziby jest problemów! To wszystko opisuje kolejny mój wujek na blogu, pokazując również za pomocą zdjęć postępy w pracy. Nie ma tylko jednej, zasadniczej informacji – kiedy parapetówa?!
Pozdrawiamy wujka Józka i wszystkich budowniczych (Bobów)!

poniedziałek, 12 maja 2008

Dzień i miesiąc

Dzisiaj jest podobno Międzynarodowy Dzień Ptaków Wędrownych. To chyba o nas, Polakach. Wszelkie wielkie i małe emigracje, wcześniejsze wyjazdy na saksy, aktualne wyjazdy do pracy w ramach Unii Europejskiej kwalifikują się jak nic. Czyli jest dziś Międzynarodowy Dzień Polaka.
A w ogóle to maj jest Miesiącem Testów. Maturzystów pomijam. Otóż mali mieszkańcy naszego kraju testują w maju: rowery, odtwarzacze DVD i MP3, plazmy, kina domowe, skutery, wyczynowy sprzęt sportowy, jakość biżuterii, zegarków najlepszych firm itd. Oczywiście są to prezenty na pierwszą komunię. I zastanawiam się kto tu jest głupszy: ci co dają takie prezenty czy rodzice dzieci, którzy pozwalają na takie rozpasanie, bo chyba nie dzieci…

wtorek, 6 maja 2008

Z nasłuchu

Dzisiaj w Trójce Jakub Wygnański (którego zawsze podziwiałem za charyzmę i zaangażowanie w działalność społeczną i na rzecz organizacji pozarządowych) przedstawiał koncepcję ekonomii społecznej (więcej znajdziecie w internecie) i powiedział, że propaguje ją, ponieważ koncepcja państwa dobrobytu się skończyła. Chyba go nie zrozumiałem… Wydaje mi się, że takiego państwa jeszcze nie było, do tego etapu nasza Polska nie doszła. Chyba, że mówił o słusznie minionym ustroju sprzed 1989 r. Dziwne słowa.

Inna radiostacja, RMF FM, przedstawiało działaczy Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wynikało, że w związku są sami byli ubecy, pijacy, złodzieje, łapówkarze i najgorsza hołota. Otóż muszę zaprotestować! Do PZPN należą również młodzi, uczciwi ludzie, którzy mają pomysły i czyste ręce. Tylko, że jakoś nie potrafią się przebić na sam szczyt związku albo rzeczywiście są sekowani przez układ wewnątrzzwiązkowy.
Tak czy siak, Sebo! Życzę powodzenia! (www.mksdebrzno.prv.pl)

środa, 30 kwietnia 2008

Każdy walczy jak może i umie

Dzisiaj swoją premierę ma najnowszy teledysk Radiohead, nakręcony na potrzeby utworu "All I Need", pochodzącego z krążka "In Rainbows". Klip jest częścią kampanii MTV Exit (End eXploitation and Trafficking), sprzeciwiającej się wykorzystywaniu i handlowi ludźmi. Teledysk jest jednym z produkowanych przez MTV muzycznych filmów dokumentalnych poświęconych temu problemowi.

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Kto nie kocha PKP?! Nie ma takich!

Podobno za ubiegły rok grupa PKP osiągnęła zysk! Aż się wierzyć nie chce. Część spółek nadal jest nierentowna, ale inne przynoszą zysk. Informacja ta zbiegła się z kontrolą przeprowadzoną przez Sanepid w barach PKP i toaletach w pociągach. Wynik był łatwy do przewidzenia: żywe i martwe szkodniki w barach, brud, brak procedur wycofywania starej żywności, toalety zamiast utylizacji mają klapę i wszystko fru! na tory. Ale mi nowość. to wszystko widać gołym okiem. Wiadomo, że korzystanie z baru PKP to sport ekstremalny. A po skorzystaniu z toalety w pociągu oprócz wysypki ma się również wyrzuty sumienia, że się zanieczyszcza środowisko.
Zapraszamy do Polski! Tylko tutaj przeżyjesz pociągowy survival. Albo i nie przeżyjesz.

środa, 23 kwietnia 2008

Krew, pot i łzy - ciąg dalszy

Oto kilka powiedzonek kulturystów:
„Lepiej być kanciastym czymś, niż okrągłym niczym (Ch.F.Hebbel)
Życie zaczyna się po 40 (w bicepsie)
Masa to potęga!
Nieważne kto umrze pierwszy ważne kto większy!
Dzisiaj jestem mały jutro będę duży
Siła i masa to pierwsza klasa!
Kto rano wstaje temu Pan Bóg Masę daje!
Chcesz wyglądać jak kurczak - jedz jak kurczak, chcesz wyglądać jak świnia (sic!) – jedz jak świnia!
Carpe sztanga
Życie jest za krótkie, żeby być małym”
Poza siłką podobno kulturyści unikają wysiłku, żeby masa przyrastała, więc teraz cytat z Arnolda Schwarzenegera:
„Nigdy nie biegnij, jeśli możesz iść. Nigdy nie chodź, jeśli możesz stać. Nigdy nie stój, jeśli możesz siedzieć. Nigdy nie siedź, jeśli możesz leżeć. A jeśli się położysz, staraj się usnąć.”
Zdaje się, że nieświadomie stosuję jego technikę i pomimo tego, że nie ćwiczę, masa mi sama przyrasta!
I na podsumowanie:
„Kulturystyka to kultura + etyka.”
Kto chce niech wierzy, kto nie chce, niech nie wierzy…

wtorek, 22 kwietnia 2008

Dwa style życia i nieuniknione na p

Wiosna idzie! Obserwuję czasami (w czasie urlopów) na rynku mojego miasta panów, którzy w środku dnia siedzą sobie na ławeczkach, grzeją się w słońcu, nic nie robią, widać, że to prawdziwi stoicy. I na winko zawsze parę groszy mają. Co za życie! Zazdroszczę im autentycznie i szczerze! A inni harują, biegają, pocą się, starają się i… skończą życie jak ci z rynku. Dwa style życia, odmienne, ale wydaje się równowartościowe. A ja i tak zazdroszczę im tej sielanki!
Przypomnienie dla tych pracujących: najwyższy czas rozliczyć się z fiskusem! A ponieważ panie z mojego Urzędu Skarbowego były miłe i pomocne, obsłużony zostałem tak szybko jak się dało, to mam apel. Nie idźcie (tą drogą – chciałoby się dokończyć) składać PIT-a w ostatni dzień. Pracownicy Urzędów Skarbowych to też ludzie (co ja gadam, co ja gadam)
i nie są w stanie szybko i sprawnie obsłużyć pół narodu w jeden dzień.

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Pot, krew i łzy. Płacić!

Nie chcę być złośliwy, ale od zawsze śmieszy mnie płacenie za to, że mogę się zmęczyć. Na przykład w siłowni, na jakimś fitniesie i innych aerobikach i skreczingach, czy jak tam się to nazywa. Do czego nasz gatunek doszedł, skoro musi płacić za możliwość zmęczenia się, utrzymania kondycji! Naturalną rzeczą jest jej utrzymywanie poprzez pracę, fizyczną. Upadek kompletny i dziwactwo! Ludzie! Po co płacić? Wystarczy chodzić po duże zakupy, uprawiać ogródek, wrzucić węgiel do piwnicy! Jakąś sadomasochistyczną przyjemnością jest skakanie, podnoszenie, rwanie itp. itd. w tłumie spoconych podobnych naiwniaków i słuchanie pokrzykiwań „trenera”, który albo Cię obraża albo wyśmiewa. A żona/mąż od czego? Niech w domu na Ciebie krzyczą, całkowicie za darmo!